czwartek, 7 listopada 2013

Od Al-Kapfy: Urodziny

Spacerowałam po łące. Moje stare kości doprowadzały mnie już do szału. Pojadłam trochę trawę. Potem poszłam nad jezioro. Nagle zobaczyłam na drugim brzegu, pół stada. Może nawet i całe. Przepłynęłam na drugą stronę jeziora. Ale mnie to zmęczyło! Gdy już byłam na brzegu wszyscy powitali mnie okrzykiem:
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
Nie spodziewałam się tego. Od śmierci męża nie obchodziłam urodzin. Był tort marchewkowy i prezenty, ale najbardziej cieszyło mnie to, że ktoś wiedział kiedy mam urodziny.
-Dziękuję Wam!- rzekłam- Ale skąd wiedzieliście, że mam urodziny?
-Felladon nam powiedział.- odezwała się Gamma.
Spojrzałam w jego stronę. Zarumienił się.
-Dziękuję Ci złotko!- powiedziałam i przytuliłam go.
-Proszę Al-Kapfa nie mów tak do mnie. Jestem już duży.- mówił mi cicho pod nosem.
Impreza się zaczęła. Konie tańczyły i składały mi życzenia. Przyszła pora na tort. Pomyślałam życzenie.
,,Chciała bym mieć róg, jak jednorożce, o których słyszałam"
I zdmuchnęłam 9 świeczek. Zjedliśmy tort. Przyszła pora na prezenty. Było ich wiele. Każdy mi coś dał. Sama nie wiedziałam, który prezent otworzyć.
-A może jutro je otworzę?- powiedziałam na głos.
Kilka koni przytaknęło. Impreza trwała do wieczora. Wtedy wszyscy się rozeszli.

<Powiedzmy, że to było zanim Etain umarła itp. :P>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz