niedziela, 3 listopada 2013

Od Alice: Na kilka chwil przed Samhain

Na polanie zebrało się już kilkadziesiąt koni. Pojawiły się muzy ze Świątyni Muz, konie ze stada Ufasach oraz cały tabun koni z Partholonu. Na samą myśl, że o 20:00 będzie ich tu dwa razy więcej, robiło mi się słabo. Mój wzrok krążył po zebranych wypatrując Etain. Niestety nie mogłam jej zauważyć. Na to święto wybrałam swoją najpiękniejszą szatę,
mieniącą się blaskiem księżyca. Nosiłam również tiarę oraz naszyjnik wysadzany szafirami, równie pięknie błyszczącymi. Po dłuższym czasie poszukiwań naszej przywódczyni, odnalazłam ją tuż nad rzeką.
- Etain? Coś się stało? Nie wyglądasz najlepiej - spytałam zatroskana.
- Stresuję się przed odprawieniem modłów - odpowiedziała dysząc.
- Spokojnie. Mamy jeszcze dwie godziny - pocieszyłam ją.
Wzięłam Etain pod rękę i poszłyśmy do zamku ogłosić parę rzeczy reszcie koni. Etain postanowiła pozostać przy starej wierzbie nad rzeką. Uznała, że tam czuje się bezpiecznie.
Gdy doszłam do zamku zobaczyłam wszystkich członków naszego stada, wystrojonych jak nigdy.
- Na Eponę! Jak wy cudownie wyglądacie! - krzyknęłam uradowana. - Mam dla was ważną informację. Obrzędy do Samhain rozpoczną się o godzinie dwudziestej. Niestety ze swoimi świecącymi blaskiem miliona gwiazd strojami musicie jeszcze poczekać.
Najbardziej zauroczył mnie wygląd Lochana. Ubrany w wytworną, satynową szatę w odcieniach czerni wyglądał zjawiskowo przystojnie. Ciekawe dla kogo się tak wystroił...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz