Gdy już się przyszykowałam do podróży poszłam do Heliosa, aby spytać o drogę. Kiedy go znalazłam pokazałam mu mapę od Etain. Chwilę nad nią posiedzieliśmy. Potem ją zwinęłam. Poszłam tam gdzie mi wskazał ogier. Wyruszyłam następnego dnia rano. Jest tam zimno, dlatego wzięłam swój najcieplejszy płaszcz oraz kilka na zmianą. Spakowałam żywność oraz wodę. Szłam bardzo długo. Robiło się coraz zimniej, więc już założyłam swój płaszcz. Było trochę cieplej. Szłam dalej. Kiedy wreszcie doszłam ujrzałam przed sobą rozciągający się krajobraz gór pokrytych śniegiem. Było pięknie. Na dole ujrzałam mnóstwo koni. Zeszłam. Po drodze spotkałam Dominique - szamankę Fomorian. Klacz zaczęła mnie przedstawiać innym i pokazywać tereny. Dominique okazała się bardzo miła. Gdy dalej zwiedzałyśmy nadleciała gromadka dzieci. Skakały na mnie i się śmiały. Było zabawnie. Podszedł do mnie jeden mały ogierek. Był słodki.
- Witaj ...... Jestem Liam - przedstawił się nieśmiało.
- Ja jestem Laura - również się przedstawiłam
Spędziłam kilka dni wśród Fomorian. Cały czas chodził za mną Liam. To było trochę denerwujące, bo nawet potrenować w spokoju nie mogłam. Prosiłam go nie raz, aby poszedł się pobawić gdzie indziej, ale on nie chciał. Z czasem zaczął powtarzać moje ćwiczenia. Śmiesznie wyglądał. W końcu zaczęłam go lubić. Naprawdę był słodki. Pewnego dnia spytał mnie czy nauczę go wszystkich moich sztuczek. Na początku byłam do tego sceptycznie nastawiona, ale w końcu się zgodziłam. Ogierek skakał ze szczęścia. Musiałam, aż go uspakajać. Parę dni później Dominique urządziła wieczorne modły. Wyszła przed wszystkich fomorian i zaczęła mówić modlitwę :
O, Epona, Bogii piękna i majestatu,
Bogini Uśmiechu i siły radosnej.
U schyłku tego dnia
kierujemy nasze dziękczynne spojrzenia
na zachód, na wodny szlak
i kąpiemy się w błogosławieństwie dnia następnego
Dzisiaj dziękujemy Tobie,
że przyprowadziłaś do nas Laurę
tę, co zrodzona jest z szlachetnej rasy,
Strażniczka honoru.
Strażniczka tradycji.
Po modlitwach podeszłam do Domiique. Zaczęłyśmy rozmawiać. W pewnym momencie poprosiłam ją, aby coś o sobie opowiedziała. Zgodziła się i zaczęła :
- To, że jestem Fomorianką to już wiesz. Ale nie wiesz, że jestem wnuczką muzy tańca Ciary.
Zdziwiłam się.
Tak nam minął wieczór. Następnego dnia rano wyruszyliśmy. Szliśmy bardzo długo. Obok mnie oczywiście szedł Liam. Trzy dni później przechodziliśmy obok warownie. Tam niespodziewanie napadł na nas wojownik. Zaatakował Liam'a, mówiąc, że jest zagrożeniem. Odepchnęłam go jednym ciosem dalej i podbiegłam do małego. Na szczęście nic poważniejszego mu nie było. Wyjaśniłam to wojownikowi. Trochę było mu wstyd, więc pozwolił nam przenocować w warowni. Ja całą noc opiekowałam się Liam'em. Tam doszły mnie wieści, że schwytano Misę i Marco. Cieszyłam się, niestety Misa była w ciąży i nie można było dokonać egzekucji.
No cóż trzeba czekać - pomyślałam.
Następnego dnia mieliśmy już dotrzeć do Partholonu. Tam czekają nas wieści o ucieczce Misy i Marco. To była smutna wiadomość, ale nie przeszkodziła nam w dotarciu do stada. Po południu już byliśmy w stadzie. Wszyscy się na nas patrzyli. Poszłam ze wszystkimi do Etain.
- Jestem i przyprowadziłam Fomorian wedle życzenia - powiedziałam do Etain
<Etain?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz