czwartek, 7 listopada 2013

OD Fellandona: Od Laury C.D.

Laura czuła się nieswojo. Taniec szedł jej doskonale, ale minę miała taką, jak by miała zwymiotować. Gdy muzyka ucichła, taniec się skończył. Odeszliśmy na bok.
-,,Felladon!"-usłyszałem ciche wołanie od strony lasu. Obróciłem się. Nikogo tam nie było.
-,,Felladon!"-odezwał się ponownie głos. To nie mogło być złudzenie. Nie oszalałem, a słyszę głosy. Laura coś do mnie mówiła, ale ja byłem w transie. Słuchałem głosu, który mnie wołał. Odważyłem się i postawiłem kopyto w przód. Zacząłem iść za głosem. Powolny stęp zmienił się w kłus, a ten w galop. Laura biegła za mną. Przebiegliśmy Góry Trier i biegliśmy dalej na północ. Głos nadal wołał. Szliśmy wąwozem. Nagle usłyszeliśmy wycie. Myślałem, że ogłuchnę. Zbudziłem się z transu. Słyszałem wszystko głośno i wyraźnie. Słyszałem wycie, echo i Laurę.
-Felladon biegnij!!!- krzyknęła klacz. Biegłem ile sił w kopytach. Nagle przed nami pojawiła się kamienna ściana. Odwróciliśmy się, a tam cała wataha wilków.

<Laura? Czy wrócimy na Samhain?>


I znowu wracamy do Samhain xD.. i znowu zakładamy że wtedy Etain jeszcze żyła xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz