poniedziałek, 11 listopada 2013

Od Etain: Znowu żyję

- Jak się czujesz, Etain? - zatroskany głos Alice dopiero po pewnym czasie był dla mnie zrozumiały.
- Dobrze. Tylko trochę boli mnie głowa - powiedziałam
- To zapewne normalne bo zmartwychwstaniu - powiedziała Alice z uśmiechem. Brakowało mi jej. - Ale jeśli chcesz mogę zaparzyć ci ziółka, te które robiła... - Alice urwała. Wiedziałam, że chodziło jej o Brennę. Zrobiło mi się smutno. Pamiętam Brennę jeszcze, jak byłam źrebakiem. Postanowiłam zmienić temat.
- Emmm... Ile czasu mnie nie było? - spytałam. Zapewne góra cztery dni.
- Cóż, prawie dwa tygodnie - powiedziała klacz
- Aż tyle!? To oznacza, że za dwa dni są Obchody! - wygląda na to, że szybko odzyskiwałam siły.
- Na razie o tym nie myśl. W najgorszym wypadku Rosa cię zastąpi - powiedziała Alice i nagle posmutniała.
- O co chodzi? - spytałam. Alice opowiedziała mi całą historię z Heliosem.
- Cóż, chyba klacze z Partholonu mają słabość do Fomorian - powiedziałam żartobliwie. Jej jednak nie było do śmiechu.
- Pójdę zaparzyć ziółka. Będę za piętnaście minut. - powiedziała. Mimo okropnego bólu głowy nie zamierzałam siedzieć bezczynnie. Natychmiast udałam się do Partholońskick lochów. Gdy weszłam powitał mnie paskudny smród, wilgoć i chłód. Za zwyczaj bywały puste, jednak nie tym razem. Jako, że miałam na sobie szarą pelerynę, nikt nie wiedział, że znów żyję. Zeszłam na drugie piętro (w dół) i zatrzymałam się przy celi Heliosa. Ogier nie zaszczycił mnie spojrzeniem. Wyjęłam klucze (miałam zapasowe) po czym otworzyłam celę.
- Jesteś wolny, Heliosie. Alice na ciebie czeka - powiedziałam z uśmiechem. Dopiero wtedy Helios na mnie spojrzał. Ponieważ nie wyglądał na przekonanego, musiałam wciąż nawijać. Zdjęłam tabliczkę:
Stracony w najchłodniejszy dzień zimy po czym zsunęłam kaptur peleryny.
- Dziękuję. Jestem ci wdzięczny, Umiłowana Epony.
- Prooszę cię, tylko nie tak oficjalnie! W końcu wkrótce będziemy jedną rodziną! - poklepałam go po ramieniu
- Co? - spytał
- Och, wiem o tym, że kochacie się z Alice, a ona jest dla mnie jak siostra, więc zapewne wkrótce będziesz... moim szwagrem. A teraz idź do niej. Jest w Świątyni Epony. - po tych słowach ogier odleciał. Ja zostałam. Został mi jeszcze jeden Fomorianin do wypuszczenia. Lochlan.
Trzymano go na trzecim piętrze. Tam były najsurowsze warunki. Był tam tylko Lochlan. Podeszłam do jego celi. Zobaczyłam go. Stał w kącie, tyłem do mnie. Jego skrzydła były złożone na plecach. Bez wahania weszłam do jego celi. On wciąż się nie odwracał.
- Lochlanie? - spytałam. Ogier się wzdrygnął.

<Lochlan? A Alice niech napisze jak zobaczyła że zniknęłam a potem jak przyleciał Helios>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz