Zmęczona tym wszystkim poszłam nad rzekę. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nad brzegiem rzeki cwałowała Alice. Od razu podbiegłam o niej.
- Alice! Ty żyjesz - krzyknęłam.
- Rosa! Tak długo cię nie widziałam - odpowiedziała zapłakana.
- Alice! Co się z tobą działo - wypytywałam.
- Na wszystkie pytania odpowiem później. Teraz muszę iść porozmawiać z Etain - rzekła.
- Ale Alice... Etain... ona nie żyje - wydusiłam. Widziałam, że robi jej się słabo. Klacz osunęła się na ziemię.
- Alice! Alice dobrze się czujesz? - próbowałam ją ocucić.
Udało mi się to dopiero po godzinie.
- Nic ci nie jest ? - zapytałam gdy klacz odzyskała przytomność.
- Wszystko dobrze, tylko nie mogę uwieżyć, że Etain nie żyje - odparła wstając. Wyjaśniłam jej co się stało.
- Alice ja sama nie mogłam w to uwierzyć - zakończyłam. - A właściwie gdzie byłaś? Wszyscy myśleli, że nie żyjesz!
Wtedy Alice opowiedziała mi wszystko od początku.
- Co teraz zrobimy? - zapytałam po chwili ciszy.
<Alice?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz