- Szanowny Ludzie Partholonu! Witam was serdecznie na moich pierwszych obchodach święta Samhain! - po wypowiedzeniu pierwszego zdania tłum zaczął wiwatować, lecz zaraz potem ucichł, aby Wybranka Epony mogła kontynuować.
- Jak widzicie, wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Sama nie dałabym rady, pomogły mi Rosa i Alice, czym zasłużyły sobie na dużą pochwałę od Epony. Na Samhain ognisko powinno być zgaszone, nasze się pali. Pomódlmy się zatem do Epony! Niechaj się tu zjawi, zgasi ogień i odstraszy złe duchy! - następnie zaczęły się modły. Po chwili jednak wydarzyło się coś niezwykłego. Po niebie przeleciały dwa białe ptaki, następnie pojawił się oślepiający blask. Zauważalny był zarys postaci. To była Epona:
Po chwili słyszalny był pełen magii głos bogini:
- Witajcie, moje dzieci! - wykrzyknęła Epona, na co tłum odpowiedział głośnymi wiwatami i oklaskami. Epona dała im znak, aby pozwolono jej dokończyć - Jestem z ciebie dumna, Umiłowana, świetnie dałaś sobie radę w nowej roli. Wykazałaś się, udowodniłaś, że równasz się poprzednim moim wybrankom, których krew płynie w twych żyłach. W nagrodę otrzymujesz ten magiczny sztylet, który uchroni cię przed niebezpieczeństwem - Epona wręczyła Etain sztylet:
Etain wyglądała na zmieszaną. Czy Epona dając mi ten sztylet ostrzegła mnie przed niebezpieczeństwem? Czy to spełnienie snu Rosy?
Epona jednak nie dała odpowiedzi, lecz spojrzała na Rosę.
- Z ciebie także jestem dumna, moje dziecko. Gdyby nie ty, Umiłowana nie poradziłaby sobie. W nagrodę spełnię twe życzenie - Epona wyszeptała coś niezrozumiale. Rosa zaczęła mienić się złocistym blaskiem. Na jej głowie wyrósł... róg. Oniemiała z zachwytu Rosa nie wiedziała co powiedzieć.
- Dziękuję, dziękuję ci bogini! - Epona nie odpowiedziała nic, tylko uśmiechnęła się serdecznie do Rosy i przeszła do Alice.
- Córko, w nagrodę za wsparcie oraz przyjaźń, jaką obdarzyłaś moją wybrankę otrzymujesz nagrodę - w stronę Alice podleciała mała, biała Perełka. - Sama zadecydujesz, kiedy jej użyjesz - Epona przeniosła wzrok na pozostałych poddanych. Uśmiechnęła się serdecznie do Pentesilei i Midhira, po czym jednym ruchem kopyta ugasiła ognisko. - To Samhain uważam za wypełnione!
- Sławmy Epone! Sławmy Epone! - rozległy się głośne wiwaty i okrzyki, a bogini rozpłynęła się w powietrzu.
- Koniec przemowy bogini, można przejść do zabawy! - powiedziała głośno Etain. Wtedy rozległa się muzyka, konie bawiły się, tańczyły i robiły inne nieokreślone rzeczy. Etain i Lochlan pili drinki, potem tańczyli. Później zniknęli. Harry tańczył z Rosą, Laura z Fellandonem, Blackie z Marsem, Gemma z Reno...
Alice pilnowała przekąsek, Al-Kapfa rozmawiała z matką Etain, podobnie jak Jade. Wszystko było tak jak powinno, do czasu...
<Nie czepiać się, że tak długo, pisałam to pół godziny>
<Alice napisz swoje wrażenia po imprezie, a później jak wcześnie rano wiesz co>
<Rosa opisz jak w środku imprezy wyszłaś na spacer po lesie i znalazłaś Brennę z poderżniętym gardłem, i jak widziałaś czarną, skrzydlata klacz (ale ta klacz cie nie zauważyła) potem znajdują cię Harry i Gemma>
< Lochlan napisz, jak upiłeś się z Etain, wiesz, o co chodzi>
<Laura napisz, jak tańczyłaś z Fellandonem, on ma dokończyć to opowiadanie>
<Gemma i Harry napiszcie jak znaleźliście przerażoną Rosę, która mówi wam, co się stało. Ogłaszacie to całemu stadu (po prostu dokończycie potem jej opko)>
<Al-Kapfa, dokańczasz potem opowiadanie Etain>
<Pozostali piszą wrażenia z imprezy, i co sądzą o zaistniałej potem sytuacji>
Almette/Serek/Etain
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz