Nadszedł ten dzień... Samhain. Byłam wyjątkowo zestresowana, na szczęście jednak miałam przy sobie Alice i Rosę, moje najlepsze przyjaciółki. One mi pomogły, za co byłam im dozgonnie wdzięczna. Ujawnił się ich talent stylistyczny. Rosa ma świetny gust, wybrała dla mnie lekką, jaskrawo-czerwoną szatę, z przejrzystą koronką, zaś Alice założyła na mej głowie Srebrny Diadem Wybranki Epony:
- Dasz radę - usłyszałam słowa otuchy od Rosy. Weszłam na podest i ujrzałam liczny lud Partholonu...
<Za chwilę post dot. Samhain!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz