środa, 13 listopada 2013

Od Alice: Przed Obchodami Pełni Księżyca

- Przecież to wcale do tego nie pasuje! - zapierał się Helios.
- Spierasz się ze mną? - spytałam opryskliwie.
- Nie, oczywiście, że nie - odparł szybko.
- To dobrze - dodałam, po czym ubrałam go w elegancką, czarną szatę. Sama założyłam lekką i zwiewną, satynową suknię. Potem poprosiłam ogiera o dociągnięcie gorsetu.
- Nawet bez gorsetu wyglądasz pięknie - pochwalił mnie. Na to posłałam mu jedynie ciepły uśmiech.
Wyglądałam przez okno, uważnie przyglądając się księżycowi w pełni. Był to jedyny dzień w miesiącu, podczas którego można było ujrzeć księżyc w takiej fazie.
Wyszłam na podest w sali balowej i ogłosiłam reszcie koni o której rozpocznie się uroczystość. Następnie wyszłam z zamku i podążyłam w stronę plaży. Tam podczas przypływu miała odbyć się uroczystość. Nagle od tyłu naskoczył na mnie Helios, przewracając nas na trawę. Wylądowałam pod nim. Wygramoliłam się spod ogiera i ułożyłam obok niego.
- Heliosie? - spytałam.
- Tak? - mruknął.
- Chciałbyś mieć dziecko? - zapytałam odwracając do niego łeb.
- Pewnie. Myślę, że każdy ogier chciałby zostać ojcem - odparł.
- Nie każdy - zaprzeczyłam, po czym wstałam i podeszłam do brzegu klifu. - Rodzice mnie porzucili, bo byłam niechciana. Nigdy nie miałam się urodzić.
Z moich oczu poleciały perliste łzy. Helios podszedł do mnie i musnął ustami w poliko. Przytuliłam się do niego.
- Za kilka dni, a może nawet jutro pójdę do lekarki. Niech powie mi, czy mam się spodziewać dziecka - wydusiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz