czwartek, 7 listopada 2013

Od Rosy: Nie wierzę!

Po tym co zobaczyłam w lesie wróciłam do zamku. Chciałam odpocząć. Niestety, dopiero co zdążyłam usiąść, do pokoju wpadła Gemma. Zdyszana nie mogła wydusić z siebie słowa.
-Spokojnie! Co się stało? - Powiedziałam wstając. Miałam przeczucie,że wydarzyło się coś ważnego.
-Etain! Alice! To straszne! - krzyczała z nieładem.
-Gemma, uspokój się! - krzyknęłam. Klacz się uspokoiła.
-Alice została zabita! Etain nie żyje. Złożyła się w ofierze bogini Eponie, żeby wyzwolić lud Lochlana.
Zrozumiałam z tego tylko początek.Nie mogłam uwierzyć.
-Nie! To nie możliwe!!! - krzyczałam. Wybiegłam z zamku. Etain i Alice były moimi najbliższymi przyjaciółkami. Nie chciałam bez nich żyć. Galopowałam przez las, bagna i resztę terytorium stada. Płakałam i biegłam. Na niebie rozszalała się burza. Spadł ulewny deszcz. Nie interesowało mnie nic co się działo w koło. Ciskałam piorunami gdzie popadnie. Byłam wściekła na Lochlana i jego lud i na Alice i Etain że odeszły, ale najbardziej byłam wściekła na bogini Epone, że pozwoliła im zginąć przez taki lud jak Fomorianie. Dotarłam do świątyni Epony. Stanęłam przed jej ołtarzem.
-O Epono, wszechmocna bogini! Dlaczego pozwoliłaś im zginąć?! Dlaczego?!! - krzyczałam - Najważniejsze osoby na których mi zależało, jedyne przyjaciółki!?
Złość w końcu minęła. Pojawił się żal i rozpacz. Łzy same mi ciekły z oczu. Oddała bym wszystko, byle by Alice i Etain żyły. Byłam bez silna.

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz