poniedziałek, 4 listopada 2013

Od Rosy: Szczęście i strach

Gdy dostałam od Bogini Epony róg byłam prze szczęśliwa. W trakcie ceremonii usłyszałam dziwne dźwięki dochodzące z lasu. Poszłam to sprawdzić. W lesie było ciemno i mroczno. Mimo tego, że jestem odważna po plecach przeszły mi zimne ciarki.
Przeszłam jeszcze kawałek. Nagle z krzaków oddalonych o kilkanaście metrów ode mnie wyleciała czarna klacz pegaza. Odskoczyłam w bok. Nieznajoma najwyraźniej mnie nie zauważyła i odleciała. Byłam lekko zdziwiona i przerażona.
Podeszłam do zarośli z których wyleciała klacz. To co tam zobaczyłam było straszne.
W krzakach leżała martwa Brenna. Miała poderżnięte gardło. To był okropny widok. Odwróciłam głowę. Pobiegłam prosto przed siebie. Byłam kłębkiem nerwów. Roztrzęsiona próbowałam się uspokoić i wziąść w garść.
Po kilku minutach serce przestało bić jak szalone, a oddech ustabilizował się. Nadal nie mogłam uwierzyć co się stało.
W pewnej chwili zobaczyłam w oddali Harrego i Gemmę. Byłam szczęśliwa, że przyszli. Od razu podbiegłam do nich.
Rodzeństwo było zdziwione moim zachowaniem.
- Uspokój się. Co się stało? - spytał Harry. Wyjaśniłam im wtedy całe zajście i to co zobaczyłam.
- Musimy powiadomić o tym resztę - oznajmiła Gemma.
- Masz rację - przyznałam nadal niespokojna.

<Harry, Gemma dokończycie?>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz