W czasie gdy Alice pielęgnowała ciało Etain, ja pełniłam obowiązki przywódczyni. To było strasznie trudne. Już wiedziałam co czuła Etain, ale ona od dziecka była przygotowywana do tej roli.
Tego dnia miałam strasznie dużo pracy. Zmęczona miałam dość. Wyszłam z zamku i pogalopowałam nad Rzekę Przepowiedni. Zawsze tam chodziłam odpocząć.
Zatrzymałam się niedaleko świątyni Epony. Wpatrywałam się w swoje odbicie w wodzie i myślałam o Etain, o Lochanie i Fomorianach, oraz o tym co będzie dalej. Z oczu popłynęły mi łzy i wpadły do wody. Oślepił mnie dziwny blask. Przede mną pojawiła się bogini Epona. Od razu uklękłam.
- Roso czemu płaczesz? - zapytała bogini.
- Etain nie żyje, a ja sobie nie radzę. Poza tym nie wiem co będzie dalej - odparłam podnosząc głowę.
- Nie wylewaj już łez. Etain niedługo do was wróci - bogini spojrzała mi w oczy i zniknęła.
Bogini przywróciła mi nadzieję, że wkrótce znów zobaczę Etain, i że będzie lepiej. Poszłam powiedzieć o tym Alice. Miałam nadzieję, że słowa bogini spełnią się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz