- Świetny pomysł! To ja lecę obtoczyć kamieniami miejsce na ognisko - rzekłam, po czym pogalopowałam na wskazaną przez Rosę polanę.
W pobliskim strumyku znalazłam kilka kamieni i ułożyłam z nich okrąg. Do środka rzuciłam parę sztuk drwa. Wyszukałam w lasku długie gałęzie, po czym wraz z Rosą zawiesiłyśmy na nich dekoracje. Pozapalałyśmy świece w lampionach z dyń. Na zawieszonych na gałęziach falbanach, podoczepiałyśmy herbaciane róże i wianki z kwiatów. Dynie poustawiałyśmy przy wejściu na polanę. Pracowałyśmy do późnej nocy. Zmęczone i usatysfakcjonowane naszą pracą, spojrzałyśmy na nasze dzieło. Księżyc był już wysoko na niebie. Polana wyglądała cudownie. Mieniła się milionami światełek i migotała jak gwiazda. Pogratulowałyśmy sobie nawzajem z Rosą i poszłyśmy do domu. W lesie było ciemno, więc ciarki nam przelatywały, gdy przed nami przeleciało jakieś małe, nocne zwierzątko. Na szczęście dotarłyśmy do zamku całe i zdrowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz