poniedziałek, 28 października 2013

Od Alice: Dziwne zmiany

Po raz pierwszy od miesiąca wybrałam się nad morze. Szum fal i bryza uspokajająco na mnie wpływała. Już od kilku dni śledziłam Lochlana, ale jego zachowanie było zwyczajne. Nie wyglądało jakby coś ukrywał. Poza tym zauważyłam na swojej sierści dziwne zmiany. Końcówki ogona i grzywy pociemniały mi a nad kopytami sierść zaczęła się wydłużać, tworząc szczotki. Pysk nabrał różowych tonacji a oczy ciemnej głębi. A może tylko mi się wydawało...
W ostatnim czasie do stada dołączyło kilka urodziwych klaczy. Wiedziałam, że pod względem wyglądu nie mam z nimi szans.
Wtem moje zmysły wyczuły, że nieopodal przechodzi jakiś koń. Od razu wyczułam ten zapach. Lochlan! Ukryta pod płaszczem drzew i krzewów ruszyłam w ślad za nim. Szłam tak kilka godzin. Już na początku drogi zorientowałam się, że idzie w stronę gór Trier.
Gdy las powoli się kończył, skręcił w boczną ścieżkę wiodącą w dół. Doszedł do jaskini, gdzie spotkał się z...
O matko! Nogi mi się ugięły, serce zaczęło bić jak szalone i przez chwilę nie mogłam oddychać. Byli tam Fomorianie. Jeden z nich - czarny pegaz... zaczęło robić mi się w środku gorąco i pewnie się zarumieniłam. Szybko się opanowałam i po cichu wycofałam się w gąszcz. Cwałując najszybciej jak potrafiłam do Partholonu, zwolniłam dopiero przy Świątyni Muz. Zobaczyłam wracającego Lochlana. Przeszyłam go nieufnym i pełnym wyrzutów wzrokiem. Przecież wszyscy mu zaufaliśmy a on...
Pod wieczór udałam się do Świątyni Epony, porozmawiać z naszą boginią. Jedyne co od niej usłyszałam to "Miłość jest w stanie pokonać wszystko. Nie ukrywaj swoich uczuć pod maską dzielnej klaczy.".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz