Przez te wszystkie przygotowania do Samhain w Partholonie aż wrzało i huczało. Każdy robił co innego. Cóż, skoro każdy miał jakieś zajęcie, to i mi wypadałoby się czymś zająć. Kierując się do zamku Etain, spostrzegłam ją wychodzącą z niego wraz z Rosą.
- Hej! O czym rozmawiacie? - spytałam radośnie.
- Rozmawiamy o tym kto ma przygotować dekoracje na Samhain - odpowiedziała Rosa.
- Ja właśnie też w tej sprawie. Czym ja mogłabym się zająć? - spytałam Etain.
- Jeszcze się zobaczy. Do Samhain jeszcze dużo czasu, więc bez pośpiechu. Coś na pewno się dla ciebie znajdzie - odpowiedziała.
Gdy Rosa odeszła planując w jakich odcieniach kolorystycznych dobrać lampiony, spytałam się po cichu naszej przywódczyni:
- Nie chcę ci przeszkadzać Etain, ale nie ufam temu nowemu - Lochanowi. Znasz prawdziwą naturę Fomorian. Choćby się przyrzekali na Eponę, to i tak Fomoriańska krew się w nich ozwie. Mogę go mieć na oku jak coś.
Po tych słowach popatrzyłam na chylące się ku morzu słońce. Niebo nabrało pomarańczowej barwy a wiatr stał się chłodniejszy i rzeźki. Nagle Etain rzekła:
- Alice...
- Tak?
<Etain dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz