- No nie wiem. To duża odpowiedzialność - odpowiedziałam.
- No proszę, zgódź się! - nalegała Rosa.
- No... dobrze. Ja zajmę się przekąskami i zagospodarowaniem miejsca pod uroczystość - zaproponowałam.
- Dobrze. Ja zajmę się dekoracjami i oświetleniem - dodała Rosa.
- Możemy urządzić także coś w rodzaju niespodzianki dla Etain. Gdy się wykuruje będzie szczęśliwa, że nie musi się jeszcze przeciążać organizacją święta - stwierdziłam.
Rosa kiwnęła łbem i obie rozeszłyśmy się do swoich prac. Postanowiłam podać małe, sycące przekąski, które niewielką ilością potrafią zwalczyć wielki głód. Musiałam także zadbać, o odpowiednią ilość miejsca na ognisko oraz miejsce pod modły dla innych koni i szamanów. Wszystko wymagało największej precyzji. Miało być odświętnie i urokliwie. W końcu to święto naszej bogini.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz