Gdy dowiedziałam się, że Etain zasłabła przeraziłam się nie na żarty. Już po kilku minutach pobiegłam do zamku. Tam Etain miała już fachową opiekę. Nie mogłam zostać.Przy wyjściu spotkałam Alice. Poszłyśmy razem na spacer.
- Całe szczęście,że wszystko się dobrze skończyło.- powiedziałam.- Nie dziwię się Etain. Ona ma strasznie dużo na głowie. Jeszcze przygotowanie do Samahain...
- Masz racje. -przytaknęła Alice.
- Mam pomysł jak jej pomóc. My zajmijmy się przygotowaniem święta.-zaproponowałam.
<Alice?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz