Postanowiłam dzisiaj, że będzie to dzień, gdzie pozwiedzam trochę terenów stada. Gdy tak szłam w zamyśleniu wpatrzona w srebrny liść dębu, który zwisał na mojej szyi :
Nagle się zapadłam. Okazało się, że przez moją nieuwagę wpadłam w bagna. Zaczęłam się zapadać. Wołałam o pomoc. Nagle ktoś mnie wyciągnął. Był to Lochlan.
- Już drugi raz cię ratuję - zaśmiał się
- Tak. Dziękuję ci - powiedziałam i zarumieniłam się. Na szczęście nie było tego widać, ponieważ na moją twarz padał cień z kaptura płaszcza.
< Lochlan ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz