- Żółta - odparłam. Ona milczała, lecz po chwili spytała:
- A czy... to dobrze? - spytała niepewnie
- Cóż, można tak powiedzieć. To oznacza optymizm, szczęście, mądrość, przyjaźń, niezdecydowanie
i łatwość manipulacji. - dwie ostatnie cechy powiedziałam z lekką pogardą.
- Aha - powiedziała zamyślając się - Teraz już wiem nad czym popracować - dodała z uśmiechem, po czym spojrzała na góry - Dlaczego nie chciałabyś pójść za góry...
- ...Trier. Cóż, musiałabym ci opowiedzieć całą historię Partholonu, ale skoro chcesz, to słuchaj. Tak więc dawno temu, w stadzie Ufasach... pamiętasz jak pokazywałam ci bagna?
- Tak.
- No to tam właśnie urodziła się Wybranka Epony, Elphame. Elphame zobaczyła w swoim śnie śmierć swojego ojca, tam, gdzie pokazywałam ci ruiny starego zamku. Zamku MacCallana.
- Ty też miewasz takie sny, prawda?
- Tak, i moja matka też, podobnie jak babcia. To dziedziczne. Tak więc sen okazał się prawdziwy. Jej mąż, ClanFintan powiedział jej, że to musiało być Stado Fomorian. Po pewnym czasie doszło do wojny, w której zginął przywódca Fomorian, Nuada. Został zabity przez ClanFintana. Od tamtego czasu wszędzie nastał spokój. Jednak trwał ledwie połowę wiosny. Okazało się, że siostra Elphame, Egidia nie mogąc się pogodzić z tym, że Epona wybrała jej siostrę, postanowiła się zemścić. Używając czarnej magii przywróciła do życia Nuadę, oraz zjednoczyła nieliczną grupkę przetrwałych koni ze stada Fomorian. Zaczęli porywać klacze ze stad wyznających Eponę, oraz wykorzystywali je jak żywe inkubatory do wyhodowania nowej rasy Koni Fomorian. Nie miało dla nich znaczenia, że klacze prawie zawsze umierały rodząc zmutowane płody. Gdy Elphame dowiedziała się o zdradzie Egidii, postanowiła odszukać siostrę. Gdy już ją odnalazła zaczęły walczyć na śmierć i życie. Podczas walki Egidia spadła z klifu i zginęła. Jednak gdy Elphame była w drodze do stada, natknęła się na Nuadę. Gdy ten szykował się do ataku, w ostatniej chwili pojawił się ClanFintan i go zabił. Pozostałe konie ze stada Fomorian uciekły w stronę gór Trier. Od tamtego czasu w Partholonie zapanował spokój. Mijały lata. Na świat przychodziły pozostałe wybranki Epony, czyli moja matka babcia, prababcia i tak dalej. Fomorianie ukryli się za górami. Teraz rozumiesz?
- Chyba tak. Choć tam chyba raczej są w połowie Fomorianie, a w połowie zwykłe konie, no nie?
- Pewnie tak, co nie zmienia faktu że są niebezpieczni.
- Aha. Pójdziemy nad morze Powołania?
- Okej - powiedziałam zerkając ostatni ras na góry. Ciekawe co kryją...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz