wtorek, 29 października 2013

Od Alice: Wspomnienie

Od momentu, gdy zobaczyłam Lochana rozmawiającego z Fomorianami, nie mogłam się otrząsnąć z tamtego wspomnienia. Dzielna klacz zmieniła się w trzęsącą galaretę. Ciągle chodziłam wystraszona i czujna jak nigdy.
Właśnie przechadzałam się polną drogą, gdy tuż za mną ktoś krzyknął:
- Hej Alice!
- Na Epone!
Wrzasnęłam jak oparzona i rzuciłam się do przodu. Jako, że Rosa była ode mnie o wiele szybsza, dogoniła mnie w mgnieniu oka.
- Alice, co ci się stało? - spytała przejęta.
- Nic, nic. Tylko się przestraszyłam - odpowiedziałam uspokojona.
- Ostatnio dziwnie się zachowujesz. Potrafiłabyś stanąć oko w oko z niedźwiedziem, a teraz boisz się nawet mnie. Stało się coś? Mi możesz o wszystkim powiedzieć - zapewniła.
- Nie, nie. Wszystko w porządku. Denerwuję się tylko przed Samhain. - kłamałam.
- Pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć - powiedziała, po czym odeszła.
Głupio mi było i miałam wyrzuty sumienia, że okłamałam swoją najlepszą przyjaciółkę. Ciągle śnił mi się tamten pegaz, a słowa, które Epona przekazała mi w świątyni, jeszcze bardziej mnie zaniepokoiły. Miłość? Uczucia skrywane pod maską? Kompletnie tego nie rozumiałam. Postanowiłam zapytać Etain. Może ona wyjaśni mi, o co chodziło naszej bogini.
Spotkałam ją o dziwo na naszej łące. Wyglądała zjawiskowo, w porannym blasku słońca.
- Hej Etain! - krzyknęłam radośnie.
- O! Witaj Alice! Co cię do mnie sprowadza? - spytała.
- Pomyślałam, że może mogłabyś mi w czymś pomóc - odpowiedziałam nieśmiało.
- O co chodzi? - spytała Etain.
Opowiedziałam Etain o słowach, które powiedziała mi bogini. To, że widziałam Lochlana z innymi Fomorianami przemilczałam.
- Pomożesz?

<Etain?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz