poniedziałek, 21 października 2013

Od Alice- Rosa

Prowadzona przez przeczucie, uważnie kroczyłam wąską ścieżką. Niedługo potem moim oczom ukazał się ogromny, cudowny zamek. Na samą myśl o mieszkaniu w nim poczułam podekscytowanie.
Weszłam przez ogromne wrota. Korytarze były cudownie oświetlone kinkietami. Idąc nimi do wskazanego mi pokoju uważnie obserwowałam ściany i wyrzeźbione na nich płaskorzeźby. Pokój był cudowny.
Po krótkim odświeżeniu się i obmyciu z kurzu i piachu, poszłam zwiedzić ogrody. Tam zastałam zbliżającą się do mnie Rosę.
Rozmawiałyśmy chwilkę, Rosa pokazała mi zamek, następnie się rozeszłyśmy. Bardzo ją polubiłam. Rosa podążyła w stronę zamku, a ja poszłam nieznaną mi ścieżką. Szłam kilkanaście minut. Krótko potem zobaczyłam rzekę z krystalicznie czystą wodą.
Nagle nie wiadomo skąd, poczułam pragnienie. Skusiłam się na parę łyków orzeźwiającej wody. Wieczorne, rześkie powietrze napełniało moje chrapy radością i energią.
Wtedy moje uszy wychwyciły jakieś dźwięki. Po dłuższym nasłuchiwaniu, stwierdziłam, że to leśne zwierzęta.
Wsadziłam moją nogę do rzeki, sprawdzając czy jest płytko. Gdy się upewniłam delikatnie wskoczyłam rozchlapując dookoła wodę.
Poczułam się jak źrebak. Młodsza o kilka lat. Spoglądając w lustro wody, ujrzałam siebie zmierzającą w stronę gór Trier. Zmąciłam wodę pyskiem, a przepowiednia rozmyła się i znikła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz